Natalia Ligenza
maj-czerwiec | 3 (8) 2017

Na nowo rozpędzona

Kończył się letni dzień, ale nie akcja porodowa. Dziewięć miesięcy migało jak na slajdach, przypomniały mi się wszystkie godziny spędzone na pływaniu i marsze z matą na pilates. W głowie brzmiał kojący głos instruktorki jogi dla ciężarnych: „Myśl tylko o swoim oddechu”. Nie umiałam! Ile jeszcze? A wtedy lekarz, który wiedział, że biegam, powiedział: „Spokojnie! Poród jest jak maraton”. Gdy podano mi maleńką córkę, miałam tysiąc myśli, ale dominowały dwie: „ma skórę jak brzoskwinka” i „nigdy w życiu żadnego maratonu!”.

Złamałam to postanowienie półtora roku później i choć było zdecydowanie łatwiej niż tamtej letniej nocy, porównanie okazało się całkiem trafne. Im dalej, tym trudniej, ale na mecie czeka dreszcz ekscytacji i radość, która wynagradza cały wysiłek. Co więcej, bycie mamą, która kocha bieganie to jeden, niekończący się trening. Nawet, jeśli czasem, zamiast adidasów, ma się na sobie dwie różne skarpetki wylosowane w pośpiechu z szuflady i goni się na czworaka roześmiane dziecko. 

Nocne interwały 

Która to znów pobudka? Choć zmęczenie klei oczy, każda z nas potrafi zerwać się do płaczącego malucha i przemierzać z nim pokój tak długo, jak będzie to potrzebne. Mnóstwo dzieci domaga się uwagi z matematyczną dokładnością, np. co 45 minut. Ostatnia myśl, która przychodzi wtedy do głowy to: „potrenowałabym!”. To ten czas, gdy wymieniamy na swojej liście marzeń przespaną noc i chwilę dla siebie. Na pierwszą z nich trzeba czasem cierpliwie poczekać. Pozostaje druga, zwykle niezbyt długa. Dlatego warto ją wykorzystać na coś, co podziała jak magia, czyli sport. Może to nie być łatwe, gdy w czasie domowego treningu zawoła cię wybudzony z drzemki maluch. Całkiem prawdopodobne, że aby zdążyć przed zamknięciem osiedlowego basenu będziesz usypiała dziecko ubrana w strój kąpielowy, a na zajęcia jogi przemycisz telefon, w razie przedwczesnego alarmu głodowego. Powrót do formy po ciąży to składanka wyrwanych dobie minut, ale kropla drąży skałę, a odrobina uporu daje efekty. Jak po nie sięgnąć? 

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM lub PREMIUM+.

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 44  Strona 45  Strona 46  Strona 47

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

Małgorzata Zdrojewska-Pujanek
maj-czerwiec | 3 (8) 2017

5 wskazówek na dobry start

Każdego lata chcesz spróbować zawalczyć o wysportowaną sylwetkę, ale nawet jeśli uda Ci się zacząć to szybko się zniechęcasz i rezygnujesz zanim pojawią się efekty? Oto 5 porad, które pomogą ci, gdy zaczynasz pracę nad sobą. Pamiętaj, że każdy mały krok sprawia, że jesteś coraz bliżej celu. Na początku nie stawiaj sobie poprzeczki zbyt wysoko, a mierz siły na zamiary. Zamień błędy na nowe przyzwyczajenia i zdrowe podejście do życia!

Bożena Gomułka
maj-czerwiec | 3 (8) 2017

Trening z balastem?

Kolarstwo to sport, który wymaga nie tylko dobrej kondycji, ale także sporo czasu, jaki trzeba przeznaczyć na treningi. Dlatego wiele kobiet-rowerzystek obawia się, że założenie rodziny pozbawi je czasu na trening i pogorszy ich sportową formę. Tymczasem dziewczyny, z którymi przeprowadziłam wywiad świetnie łączą rolę matki i rowerzystki. O swoich doświadczeniach związanych z kolarstwem i macierzyństwem opowiadają blogerki Joanna, Justyna i Marta.

Zobacz więcej artykułów z działu "Sukces w zasięgu".